to zatytułowanie dedykuje erichowi remarckowi. tytulowe zmiany to zmiany w moim blogu. na pewno odwiedziło go już 100 000 000 widzów, więc informuję, że są zmiany od Waszej ostatniej wizyty. w wystroju zmiany.
byłem dziś na polskim śniadaniu u towarzyszy doli erasmusowej. śniadanie jak śniadanie. tylko jeden zjadł ważnie, bo się nie przeżegnał przed tylko po. bo przed nie można, bo się nie przyjmie. tak twierdził. a ja ani przed ani po. więc nie wiem co teraz. potem była msza w national community. ładnie, żwawo, kolorowo. dużo dzieci, małych, głośnych, ale dużo. i to ładnie. po mszy, kto nowy miał się przedstawić. udałem starego bywalca. potem była kawa, sok, kanapeczki z krakersów i pogaduchy. a potem pizza u makaroniarza, głównego konkurenta turka z naprzeciwka w konkurecni pizza dla studentów: jedyne 5 euro. i amaretto jako słodki finał.
a potem ciężka praca, dla Waszej wygody, drodzy Czytelnicy! nowe gadżety, układ i w ogóle.
a kartagina powinna zostać zburzona!
niedziela, 28 września 2008
piątek, 26 września 2008
już tydzień ponad żyję jako młody, naukowy emigrant. sądzę, że czas to, by jakoś podsumować co fajne, a co nie na obczyźnie.
1. wykłady. w kraju są zwykle po 1,5 godziny. przerwa jest zawsze. prawie. a tu trwają 2 godziny, a przerwa to 3 minuty później zaczęty i dwie wcześniej skończony.
2. wykłady. w kraju mamy ćwiczenia, konwersy i wykłady. tu tylko wykłady. mniej lub bardziej interakcyjne. choć wielkim plusem jest, że podobnie jak na naszych wykładach, nikt nie sprawdza obecności
3. autobusy. trzeba samemu zatrzymać. i jak się jedzie i jak się stoi. na przystanku
4. fotoradary. jedyne świecie, które fotografują z tyłu. samochód z tyłu, jak wjeżdża na czerwonym świetle.
5. sygnalizacja świetlna. strzałka do jazdy prosto. fenomenalne.
6. ruch uliczny. zadziwiająca symbioza szalonych cyklistów, genialnych bus-driverów i mniej czy bardziej ciamajdowatych kierowców. bez trąbienia. i można się czuć na przejściu dla pieszych jak pieszy. nie jak wróg nr 1
7. śmieci. masakra. wystawianie na publiczny pokaz zawartości własnego kosza. pornografia w najśmielszym wydaniu. ech, pokaż mi swoje śmieci a powiem jaki jesteś. pewnie nikt tu na te śmieci nie patrzy, ale mnie kłuja w oczy. choć fajne jest, że w różnych kolorach co innego siedzi. a brązowe worki są najdroższe, najwięcej kosztują wyrzucającego czyli. więc ich najmniej. bo w odpowiedni dzień tygodnia trzeba na chodnik wystawić worek w odpowiednim kolorze. panowie śmieciarze potem zbieraja. rachunek pocztą. jaak zawsze
8. internet. dla studentów za darmo kotnet. ale jak zawsze i jak wszystko co za darmo, najpierw trzeba opłacić. i kosztuje. ale jest za darmo. piękne
9. kościoły. puste. jak na serce europy przystało. w niedziele jedna msza. zawsze o 11. i w sobote o 20.15, dla rodaków.
10. alma. studenci to rynek. oooogrooooomny. 25 000 gardeł, żołądków, szyj, głów, 50 000 stóp, dłoni, oczu, uszu. tylko głupi by nie korzystał. w almie akurat karmią. nawet nieźle. za 4 euro można się najeść.
11. dwa krany. jak w gb. nie wiedzieć czemu, dwa jeden z zimną, drugi z gorącą. wodą. straszne.
12. pączki z budyniem. sam budyń. tu wszystko jest z budyniem. lub z majonezem. jeśli nie słodkie.
13. języki. uczą się tu w szkole 3 obcych i własnego. zdecydowany plus.
poza walutą i językiem to naprawdę niewiele się zmieniło. jest skype, jest gg, jest jedzenie.
jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
i tostery faktycznie takie same.
1. wykłady. w kraju są zwykle po 1,5 godziny. przerwa jest zawsze. prawie. a tu trwają 2 godziny, a przerwa to 3 minuty później zaczęty i dwie wcześniej skończony.
2. wykłady. w kraju mamy ćwiczenia, konwersy i wykłady. tu tylko wykłady. mniej lub bardziej interakcyjne. choć wielkim plusem jest, że podobnie jak na naszych wykładach, nikt nie sprawdza obecności
3. autobusy. trzeba samemu zatrzymać. i jak się jedzie i jak się stoi. na przystanku
4. fotoradary. jedyne świecie, które fotografują z tyłu. samochód z tyłu, jak wjeżdża na czerwonym świetle.
5. sygnalizacja świetlna. strzałka do jazdy prosto. fenomenalne.
6. ruch uliczny. zadziwiająca symbioza szalonych cyklistów, genialnych bus-driverów i mniej czy bardziej ciamajdowatych kierowców. bez trąbienia. i można się czuć na przejściu dla pieszych jak pieszy. nie jak wróg nr 1
7. śmieci. masakra. wystawianie na publiczny pokaz zawartości własnego kosza. pornografia w najśmielszym wydaniu. ech, pokaż mi swoje śmieci a powiem jaki jesteś. pewnie nikt tu na te śmieci nie patrzy, ale mnie kłuja w oczy. choć fajne jest, że w różnych kolorach co innego siedzi. a brązowe worki są najdroższe, najwięcej kosztują wyrzucającego czyli. więc ich najmniej. bo w odpowiedni dzień tygodnia trzeba na chodnik wystawić worek w odpowiednim kolorze. panowie śmieciarze potem zbieraja. rachunek pocztą. jaak zawsze
8. internet. dla studentów za darmo kotnet. ale jak zawsze i jak wszystko co za darmo, najpierw trzeba opłacić. i kosztuje. ale jest za darmo. piękne
9. kościoły. puste. jak na serce europy przystało. w niedziele jedna msza. zawsze o 11. i w sobote o 20.15, dla rodaków.
10. alma. studenci to rynek. oooogrooooomny. 25 000 gardeł, żołądków, szyj, głów, 50 000 stóp, dłoni, oczu, uszu. tylko głupi by nie korzystał. w almie akurat karmią. nawet nieźle. za 4 euro można się najeść.
11. dwa krany. jak w gb. nie wiedzieć czemu, dwa jeden z zimną, drugi z gorącą. wodą. straszne.
12. pączki z budyniem. sam budyń. tu wszystko jest z budyniem. lub z majonezem. jeśli nie słodkie.
13. języki. uczą się tu w szkole 3 obcych i własnego. zdecydowany plus.
poza walutą i językiem to naprawdę niewiele się zmieniło. jest skype, jest gg, jest jedzenie.
jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
i tostery faktycznie takie same.
wtorek, 23 września 2008
introductory
co tam. jak mawia dr house, wszyscy kłamią. a ja nie będę. nie mam co napisać w pierwszej notce tak bardzo jestem zachwycony nazwą jaką wymyśliłem.
ponoć teraz trzeba nie-blogować i nie-czytać, żeby być na topie.
coelho, też kiedyś trzeba było, a potem nie można było.
no. to czekolada dla tego kto
a) rozwikła nazwę bloga
b) wykaże błąd w nazwie
c) powie co autor miał na myśli robiąc błąd w nazwie
poza tym to zawsze fajnie, jak ktoś myśli że jest zabawny.
dla wspólnego dobra, uważajmy tak wszyscy
ach, a tytuł po angielsku dedykuję Oscarowi Wilde'owi.
ponoć teraz trzeba nie-blogować i nie-czytać, żeby być na topie.
coelho, też kiedyś trzeba było, a potem nie można było.
no. to czekolada dla tego kto
a) rozwikła nazwę bloga
b) wykaże błąd w nazwie
c) powie co autor miał na myśli robiąc błąd w nazwie
poza tym to zawsze fajnie, jak ktoś myśli że jest zabawny.
dla wspólnego dobra, uważajmy tak wszyscy
ach, a tytuł po angielsku dedykuję Oscarowi Wilde'owi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)